niedziela, 31 stycznia 2016

Mediowa kartka wielkanocna

Trochę mnie choróbsko rozłożyło, więc już po odzyskaniu sił mogłam coś wytworzyć. 
Będąc pod wrażeniem kartek Doroty_mk próbowałam się pobawić technikami, które prezentuje w swoich pracach.
Bardzo podoba mi się efekt jaki można uzyskać przy pomocy embosingu na gorąco 3D.
Mgiełki, stempelki, to całe "ciapanie" zaczęły mi sprawiać przyjemność. Choć przyznam szczerze, że cały czas mam z tyłu głowy myśl, aby nie przesadzić.
Szkoda, że nie mogłam być na jej warsztatach w Lublinie, ale nic straconego - szykują się nowe w Stalowej Woli.
A oto moja praca:)










Jeszcze dużo pracy przede mną, ale kto nie ćwiczy - ten nie umie....

czwartek, 28 stycznia 2016

Kartka z sówką

Karteczka gratulacyjna z okazji zdanego egzaminu.
Choć sówka trochę "dziecięca" a karteczka dla prawie dorosłej osoby, to myślę, że na rozluźnienie po poważnych egzaminach pasuje. 









poniedziałek, 11 stycznia 2016

Dzień Babci i Dzień Dziadka

Dla Kochanych Babć i Dziadziusiów wnuczki zawsze ofiarowują to co najlepsze.
Kartki o tyle są super, że można je postawić na szafce nocnej czy na komodzie w salonie i codziennie spoglądać na nie...
Pod warunkiem, że podobać się będą oczywiście!
Moje dzisiejsza propozycja jest taka:













niedziela, 10 stycznia 2016

Stworki - potworki urodzinowe

Tworzenie kartek urodzinowych dla dzieci jest bardzo przyjemne, choć dość trudne.
Z pozoru proste rzeczy zawsze stwarzają problemy.
Przede wszystkim dobór kolorystyki, formy i treści - czyli całość - musi mieć ręce i nogi...
I przede wszystkim - drobiazgi muszą być perfekcyjne.
Nie wiem, czy Wam się podoba ta wersja kartki, ale ja jestem zadowolona.
Wersja dla chłopczyka i dla dziewczynki:)









Pozdrowienia z zaśnieżonego Podkarpacia.
Cudnie u nas zza oknem:)


sobota, 9 stycznia 2016

Pokój do scrabookingu - zapraszam do mojego Królestwa...

Nowy Rok 2016!
Nowe zmiany!

Dziś pokażę wreszcie Wam mój pokój do pracy.
Co prawda remont odbywał się na jesień, ale z braku czasu nie miałam możliwości się nim pochwalić. 
Moje królestwo powstało po... garażu... 
W stary budownictwie, bo dom ma ok. 20 lat, garaże budowano wewnątrz domu. Oczywiście była to ogromna strata pomieszczenia. Od razu jak kupiliśmy ten dom stało się jasne, że będziemy chcieli to pomieszczenie zaadoptować na zupełnie coś innego.
Pierwsza wersja to miał być pokój, a raczej gabinet mojego męża, ale od czego jest siła kobiecej perswazji...
Później miała powstać garderoba...
Odczekałam parę lat aż zniechęci się mój mąż do tego remontu i postanowiłam, że owszem dopilnuję wszystkiego przy remoncie, ale pod warunkiem, że robię go dla siebie.
Udało się.
Ale pewnie już i tak miał dość moich "zabawek" scrapowych w sypialni... w jadalni... w salonie...

Jesteście gotowi na masę zdjęć...

To zaczynamy!









Fatalny kolor niebieski odziedziczony po innym remoncie od sąsiadów nie nadał temu pomieszczeniu szlachetności. Dziury w ścianach po meblach , wszędzie wystające rury, małe okienka, brak podłogi. - oj pracy zapowiadało się dużo...


Psinka moja mocno przestraszona patrzyła na to wszystko zdziwiona.

Po zalepieniu wszystkich dziur i po przygotowywaniu pomieszczenia ruszyło zabudowywanie rur, szpachlowanie i wymiana drzwi.





Oko już cieszyło malowanie:)
Na mój ulubiony kolor - gołębi...






Pamiętam jak nie mogłam doczekać się podłogi.




Piszę Wam to i gdy patrzę na zdjęcia wydaje się, że to przecież taki drobny remoncik i poszło raz dwa. 
Oj nie, remont trwał prawie miesiąc, robił go jeden fachowiec, nasz kolega Krzysztof. 
Robił bardzo starannie i rzetelnie za co mu bardzo dziękujemy!

Meble z Ikei zdziałały cuda:)
Z garażu powstała piękna pracownia (przynajmniej mi się tak wydaje).








Z uwagi na fakt częstego przesiadywaniu tu pozostałych domowników, mąż zniósł ze strychu stary telewizor aby było przyjemniej.


Mam nadzieję, że dotrwaliście do końca.

Witam Was zatem w moim Królestwie:)